Rekrutacja w czasach COVID-19: Jest trudniej – na rynku pracy i o pracownika

Rekrutacja w czasach COVID-19: Jest trudniej – na rynku pracy i o pracownika

Procesy rekrutacyjne z ostatnich 2-3 miesięcy trwały zazwyczaj krócej niż dotychczas. Było ich generalnie mniej, często na kluczowe w okresie pandemii stanowiska, a na rynku pojawiło się wielu kandydatów z doświadczeniem. Z drugiej strony, firmy skupione na zarządzaniu kryzysowym, wydłużały procesy rekrutacyjne. Trudniej jest dziś pozyskać kandydatów, którzy mają pracę, są bardzo ostrożni w podejmowaniu decyzji o zmianie pracodawcy – to główne wnioski rekruterów Gi Group, Grafton Recruitment oraz Wyser.

Świat marketingu po lockdownie
Stowarzyszenie Agencji Public Relations – nowa organizacja na rynku usług komunikacji i PR
Jak reagowały firmy w obliczu pandemii? Krótkoterminowa strategia w zakresie polityki personalnej

Rekruterzy z klientami (pracodawcami) nadal się komunikują prawie w 100% zdalnie. Głównym narzędziem pozostaje mail, ze względu na bezpieczeństwo. Diametralnie zmieniły się kontakty przez telefon: ze standardowej, oficjalnej wymiany informacji – na rozmowy dłuższe, bardziej osobiste, pełne zrozumienia i nowych pomysłów, często też z „poplotkowaniem”, którego wcześniej nie było. Klienci interesują się działaniami innych firm na rynku – czy rekrutują, w jaki sposób, z jakim skutkiem itp.

– Komunikacja z klientem to teraz rozmowy przez telefon oraz wideokonferencje – podsumowuje Piotr Wajgielt, Finance & Accounting Recruitment Manager z Wyser. – Co nowego? Większy luz i mniejsza formalność. Rozmawiamy o wyzwaniach związanych z koronawirusem, jak to wpływa na decyzje inwestycyjne. Klienci pytają o konkurencję, jak pandemia wpłynęła na ich biznesy, decyzje personalne i rekrutacje. Domykanie i rozliczanie projektów, omawianie konkretnych case’ów biznesowych, ostatni etap rekrutacji też odbywa się zazwyczaj w czasie wideokonferencji.

Głównym narzędziem komunikacji z kandydatami do pracy nadal jest telefon, ale jak wszędzie popularne stały się także wideospotkania. Kandydaci chętnie się na nie zgadzają, wielu rekruterów również uważa, że są wygodniejsze i mniej stresujące. Kandydaci, pracując zdalnie z domu, stali się bardziej dostępni, a kontakty stały się bardziej „ludzkie”. Nawet wbiegające w kadr dzieci dodają rozmowom luzu i uroku. Spotkania osobiste odbywają się prawie wyłącznie na końcowym etapie rekrutacji, np. przy podpisywaniu umowy o pracę.

– Kontakt z kandydatami mamy nadal głównie telefoniczny – mówi Aleksander Adamski, konsultant ds. rekrutacji z Gi Group. – Kandydaci z chęcią godzą się na taką formę, sam uważam, że jest wygodniejsza i mniej stresująca. Od czasu do czasu w kadr wbiegają dzieci, ale to tylko dodaje uroku. Zdalne rekrutacje stanowią jednak wyzwanie dla kandydatów – nie mogą obejrzeć biura czy zakładu pracy, poczuć klimatu firmy ani poznać na żywo bezpośredniego przełożonego.

Gesty i sposób reakcji są istotną informacją przy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu kandydata. Dlatego też rekruterom na home office najbardziej brakuje możliwości obserwacji zachowań niewerbalnych, widzą jednak wiele zalet zdalnej rekrutacji. Po pierwsze – oszczędność czasu, gdy wideokonferencja jest jednym z jej etapów. Po drugie – mogą od razu stwierdzić, czy warto dalej rozmawiać z kandydatem. Warto jednak zastrzec, że zarówno firmy, jak i kandydaci rzadko podejmują decyzję o zatrudnieniu na podstawie tylko spotkań online.

– Na pewno warto podkreślić, że „rekrutacja zdalna” nie jest taka straszna, jak ją malują – zastrzega Karolina Damas, Division Manager IT & Engineering z Grafton Recruitment. – W wielu przypadkach może być ogromnym ułatwieniem dla kandydatów (np. w przypadku osób relokacyjnych) i przyspieszyć proces (łatwiej połączyć się na godzinę zdalnie niż jechać na spotkanie przez kilka godzin). Rekruterzy podkreślają, że pracują tak samo efektywnie jak przed pandemią i najchętniej pracowaliby nadal w sposób mieszany – w biurze i zdalnie.

Jaką zmianę jeszcze zauważyli rekruterzy?

Z jednej strony pojawiło się wielu nowych poszukujących pracy, ale z drugiej – spadło zainteresowanie zmianą pracy. Pracownicy trzymają się dotychczasowych pracodawców. Jeśli postrzegają swoją pracę jako stabilną, to nie podejmują rozmów o zmianach zawodowych. Wśród kandydatów wzrosło zainteresowanie kondycją firmy – pozycją na rynku, stabilnością, perspektywami rozwoju branży. Dopytują też o sam rynek pracy, są ciekawi, jak COVID-19 zmienił ich pozycję na tle innych kandydatów. Więcej osób zwraca też uwagę na formę zatrudnienia, częściej chcą pracować na umowie o pracę, od razu na czas nieokreślony.

Źródło: Grafton Recruitment
Grafika: Freepik