Koronawirus a zmiana podejścia do edukacji

Koronawirus a zmiana podejścia do edukacji

Jakie zmiany zaszły i miały realny wpływ na proces edukacji w zakresie PR w dobie panedemii? O tym i nie tylko w rozmowie z dr hab. Moniką Kaczmarek-Śliwińską z Uniwersytetu Warszawskiego.

Obraz polskich influencerów na przykładzie twórców modowych
Ruszają zgłoszenia do Konkursu Złote Spinacze 2020
XX edycja Kongresu PR już za 2 tygodnie

Newsline: Jakie zmiany wywołane epidemią koronawirusa są najbardziej odczuwalne w edukacji w zakresie public relations?

MKŚ: Z tych, które utrudniły trochę pracę, to z pewnością wszelkie zajęcia praktyczne (np. warsztaty medialne, autoprezentacyjne itp.) oraz zajęcia warsztatowe, gdzie studenci czy słuchacze pracowali w mniejszych zespołach, ale wskazane były relacje face-to-face. Koronawirus utrudnił to, ale nie uniemożliwił.

Z pozytywnych rzeczy z pewnością warto wskazać wiele form edukacji zdalnej, w tym wiele odnoszącej się do tak niezbędnej w zawodzie praktyki – webinaria, konferencje online itp. Wiele agencji PR, ale też stowarzyszenia branżowe, organizowały takie spotkania. Kto był czujny i dobrze organizował kalendarz mógł naprawdę wiele skorzystać.

Które z tych zmian są szczególnie negatywne i uciążliwe, zarówno z punktu widzenia edukowanych jak i edukujących?

Nie zauważyłam zmian, które określiłabym jako szczególnie negatywne i uciążliwe. Z pewnością zawsze nad głową wisiało pytanie, czy z połączeniem będzie ok, więc bardziej zastanawiały mnie warunki techniczne. Okazało się też, że praca zdalna niestety w niektórych obszarach edukacji spowodowała więcej pracy – więcej wymiany komunikatów przez maile czy komunikatory. To, co często uzgadniałam w kilka minut rozmowy bezpośredniej, w komunikacji zdalnej wymagało więcej pracy. Ale to też pewnie kwestia zrozumienia przez wszystkie strony komunikacji, jak pisać i kiedy pisać, aby wszystkim było sprawniej.

Oczywiście brakowało mi kontaktu bezpośredniego. Podczas zajęć dużo dyskutujemy, oglądamy materiały i lubię widzieć reakcję odbiorców. W pracy zdalnej często tego nie widziałam, bo albo kamery studentów były wyłączone, albo technicznie nie było możliwe widzieć kilkadziesiąt osób tak, aby zauważyć ich reakcje.

Czy epidemia koronawirusa wywołała jakiekolwiek pozytywne zmiany w obszarze edukacji w zakresie PR? Jeśli tak, to jakie?

Widzę więcej zalet niż wad edukacji zdalnej. Dziś, po prawie trzymiesięcznych doświadczeniach, jestem zwolenniczką zmiany systemu edukowania, nie tylko w zakresie PR, ale w ogóle. Oczywiście z zastrzeżeniem, że chodzi zajęcia, które bez strat (a według mnie czasami nawet z zyskiem) mogą być realizowane online.

Jeśli mam marzyć, to widzę przestrzeń dla pozytywnych zmian w tym, że dzielenie się wiedzą i doświadczeniem w sposób zdalny stanie się bardziej regularne i wpisane w działania firm, a z drugiej strony – że odbiorcy (w tym oczywiście także studenci) będą chcieli z tego korzystać.

Chciałabym też, aby nastąpiła zmiana w trybie studiowania – po doświadczeniach z koronawirusem jestem przekonana, że część zajęć może z powodzeniem być realizowana online. Nie musimy 100% czasu studiowania spędzać na uczelni. Myślę, że byłoby to z korzyścią dla wszystkich stron, korzyścią edukacyjną, ale też pewnie dla wielu finansową.

Czy według Pani niektóre z wprowadzonych zmian mogłyby pozostać na stałe, nawet w momencie powrotu do sytuacji sprzed epidemii? Jeśli tak, to jakie?

Właśnie webinaria, branżowe spotkania zdalne, wykłady, konsultacje – pozwalają nie tylko skuteczniej wykorzystywać czas, ale też umożliwiają korzystanie z wielu wydarzeń, w których udział nie byłby możliwy w sposób stacjonarny – chociażby przez zgranie terminów, dojazdów czy koszty.

Na uczelniach z pewnością część wykładów mogłaby być prowadzona w sposób zdalny. Ten ostatni czas zaskoczył nas i pewnie wielu akademików prowadziło zajęcia w sposób doraźny. Znam też osoby, które podeszły do realizacji zajęć wybiegając myślą w kierunku przyszłych zdarzeń i realizowało, np. wykłady nie tylko zdalnie, ale nagrywając je, a później montując, aby wykorzystać ponownie. Uważam, że warto to robić – często jako wykładowcy wyjeżdżamy na konferencje, staże, a wówczas rozlatuje się plan studentów. Musimy dokonywać zamian, odwoływać czy odrabiać zajęcia. Zajęcia w takiej wersji – nagranych webinarów – uchroniłyby nas przed dekonstrukcją ustalonych planów.

Do tego kwestia ewaluacji wyników studentów – tutaj też widzę znaczną przestrzeń do zastosowania w praktyce. W tym semestrze większość moich zaliczeń odbyła się w formie zdalnej i gdy myślę o kolejnych semestrach też mam taki zamiar, nawet jeśli nie będzie tego wymuszać sytuacja epidemiczna.

Jak zaistniałe zmiany mogą wpłynąć na efekty kształcenia z zakresu PR? Czy jego jakość może się pogorszyć?

Nie mam takich obaw, o ile zajęcia oferowane studentom będą właściwie przygotowane. Zresztą jak każde, także te stacjonarne. Jeśli wykład online, warsztat, konwersatorium czy inna forma jest przemyślana, wiem, co chcę dać studentom i co oni powinni z tego wynieść, to nie mam obaw. Edukacja zdalna daje tak wiele możliwości, warto je wykorzystać. Oczywiście znów pozostaje kwestia kontaktów w realu, ale – jak pokazała sytuacja pandemii – nie zawsze mamy na to wpływ.

Trzeba też pamiętać o tym, że często pytamy o to, jak mamy uczyć się zdalnie i nie tracić, a gubimy przy tym perspektywę, że przecież w tej samej sytuacji firmy walczą i myślą, jak pracować i nie tracić. Dlatego takie momenty nie tylko uczą studentów teorii czy są analizą przypadków, ale też są realną nauką sytuacji, w jakiej być może kiedyś przyjdzie im pracować. Będą już wiedzieć, jak to można rozwiązać, z czym jest problem, na co uważać.

W tym semestrze jedna z moich studentek stwierdziła, że może mieć problem z prezentacją projektu w sposób online. Zadałam jej pytanie, co zrobiłaby, gdyby to była jej praca, a ja byłabym firmą chcącą ją zatrudnić. Na ekranie monitora zobaczyłam uśmiech i usłyszałam „OK”.

To, czego doświadczyliśmy, to dla wielu ludzi ogromna zmiana, dla niektórych wręcz kryzys. Coś nagłego, niespodziewanego, bez możliwości projektowania przyszłości, z niewielką dozą zarządzania – ale czy naprawdę tak było? W licznych sytuacjach tą zmianą, po pierwszym szoku, dało się zarządzać, lepiej lub gorzej, w zależności od przygotowania, ale też otwartości na zmiany.

Jak Pani zdaniem będzie wyglądała przyszłość działań edukacyjnych z zakresu PR w ciągu najbliższych miesięcy? Czy powinny zostać podjęte jakieś istotne decyzje na szczeblu ustawodawczym w tym zakresie?

Z mojej perspektywy istotna jest informacja odnośnie formy kształcenia od nowego roku akademickiego. Potrzebuję jej – im szybciej, tym lepiej – aby udoskonalić ewentualne zajęcia zdalne. Część uczelni amerykańskich i brytyjskich już kilka tygodni temu określiła się odnośnie sposobu realizacji programu studiów. To dobra praktyka, bo daje czas na przygotowanie tej zmiany.

Z zakresu decyzji w obszarze prawnym dobrze byłoby maksymalnie uprościć procedury, w których wymagane są podpisy czy osobiste stawiennictwo. Potrzeby innych zmian nie widzę.

Grafika: Freepik